Artykuł

„Moje seledynowe szczęście” – Historia roweru i karty rowerowej

Moje szczęście koloru seledynowego trwa już ponad rok. Dokładnie od momentu mojej I Komunii Św. Właśnie wtedy dostałam od moich rodziców wymarzony prezent.

            Jak się domyślacie był on koloru seledynowego. Ten prezent był spełnieniem moich marzeń. Od tamtej pory przemierzam setki kilometrów z moimi rodzicami (bez siostry, bo ona nienawidzi jazdy rowerem oraz wszystkiego co się wiążę z ruchem…oprócz rolek 😀 ciesząc się ze spędzania wolnego czasu razem. Podziwiamy wtedy piękno przyrody z bliska, a nie zza szybki samochodu. Do pełni szczęścia potrzebna mi jest jeszcze tylko …KARTA ROWEROWA. Bez niej, nie mając większego doświadczenia jako uczestnik ruchu drogowego, nie mogłabym samodzielnie podziwiać świat z siodełka roweru 😉 Małymi kroczkami spełniam swoje kolejne marzenie. Tydzień temu miałam pierwsze próbne jazdy na kartę rowerową. Cieszyłam się, że nikt nie śmiał się z błędów, które popełnialiśmy. Czasami było nawet zabawnie ;p To fajnie, że potrafimy się wspierać jako klasa! Dzisiaj kolejna, ostatnia już próba przed ważnym dniem – egzaminem. Pan Wiesław na moje, kolejne, szczęście nie pamiętał moich poprzednich błędów. Dzisiaj poszło mi rewelacyjnie i nie uwierzycie – udało mi się w ostatniej sekundzie prawidłowo skręcić, by zaliczyć „łezkę”. To wszystko dzięki łaskawemu oku pana, mojej dopingującej mamusi, koleżankom i kolegom z klasy oraz…mojemu rowerkowi! W najbliższym czasie czeka mnie test którego baaardzo się boję. Dlaczego? Bo to moja „kropka nad “i” do pełni kolejnego szczęścia. Będę mogła wreszcie jeździć SAMA, samiuteńka…Moja szkoła znajduje się w pobliżu ruchliwej ulicy. Wiąże się z tym duże natężenie ruchu drogowego. Tatuś tłumaczył mi, że zdawanie na kartę rowerową jest okazją do wykształcenia właściwych postaw u takiego młodego rowerzysty jak ja oraz przećwiczenie umiejętności bezpiecznego poruszania się w ruchu ulicznym. Zatem zabieram się do ćwiczeń praktycznych i mniej ochoczo do ćwiczeń teoretycznych.

Trzymajcie za mnie i za moją klasę kciuki!

Ps. Odliczam już dni, minuty, sekundy kiedy to pierwszy raz poczuję „legalny” bo z kartą rowerową 😀 wiatr we włosach jadąc moim „seledynowym szczęściem” ;*

Większy tekst
Kontrast